Menu Content/Inhalt

Mail fundacji

1% podatku

 
PRZEKAŻ  1% PODATKU NA RATOWANIE BULLOWATYCH
 

O bullowatych

Terriery typu Bull

Teczowy Most

W Naszych sercach

Cytat dnia

Małe zdarzenia- nie ma nic większego od nich.

LULU ma dom Drukuj Email
20.01.2010.
Pragniemy podzielić się z Wami dobrymi nowinami!
LULU ZAMIESZKAŁA W NOWYM DOMU W OLSZTYNIE :)

3.05.2009r.
 
Dziś byliśmy w hotelu u Magdy. Przy okazji udało nam się pstryknąć trochę fotek Lulu z jej ulubioną zabawką suni. :mrgreen:

Widzieliśmy Lulu jakiś czas temu... widzieliśmy wtedy jej strach, przerażenie na widok człowieka, chęć ukrycia się gdziekolwiek.
Dziś po ponad miesiącu pracy z behawiorystką Lulu coraz chętniej podchodzi do ludzi, a nawet baaa! Się bawi! Wprawdzie nie zna zabawek poza plastikiem i miskami, ale nawet zabawa miską jest u niej dużym sukcesem.
Z pewnością Lulu nigdy psem miejskim nie będzie, aczkolwiek powoli, powoli na ogródku się otwiera!
Piękny widok widzieć taką metamorfozę. 
 
 
 
 
 
 
 
 


 
Lulu nadal przebywa w hoteliku pod okiem szkoleniowca. 
Sunia powoli otwiera się na świat, jednakże dużo czasu jeszcze upłynie zanim Lulu będzie ufać człowiekowi, a może to też nigdy nie nastąpić. 
Z pewnością Lulu musi zamieszkać w domku z ogrodem na uboczu, nie w mieście. 
 
Dziękujemy ogromnie wszystkim tym, którzy pomogli finansowo w opiece nad sunią.
 

 
 


 
Lulu. Dzieło człowieka? Wrak bullterierki.

Oto ona, obraz nędzy i rozpaczy, łagodna, 4-5 letnia bullterierka, Lulu, umieszczona w hoteliku dla zwierząt, po wykupieniu z pseudohodowli za 650zł. Na tyle właściciel wycenił życie czującej i myślącej istoty. Pogryziona, w ranach i bliznach, ze zdartymi (najprawdopodobniej betonem) łapkami, nie przestraszona, a
przerażona otaczającym ją światem i...własnym cieniem. Skulona, w przepraszającej pozie, usiłująca wykorzystać każdy element otoczenia jako kryjówkę przed ludzkim wzrokiem. Zapalenie spojówek dodaje dodatkowego tragizmu spojrzeniu, którego nie sposób wytrzymać i nie poczuć wstydu za przynależność do gatunku ludzkiego. Skóra cierpnie, na myśl, czego musiała doświadczyć, skąd nienaturalność jej zachowania, panika, która ją ogarnia przy próbie robienia czegokolwiek przy jej przednich łapkach. Błagamy o pomoc w dalszym ratowaniu Lulu! Ona stoi dopiero na początku drogi ku normalności, tej przecież jej odmówiono. Obecnie, ludzie, którzy mają serca, a nie sople lodu, robią co w ich mocy, by ową normalność przywrócić, a wraz z nią odbudować zrujnowaną psychikę biedactwa. Czy w ogóle jest możliwym, z psiego wraka, pozbawionego godności i zdrowia, uczynić na powrót zwierzę, które ucieszy widok człowieka i...które znajdzie w sobie siłę, by mu wybaczyć? Ufamy, że tak się stanie ale bez Państwa pomocy możemy nie podołać wyzwaniu. Potrzeby Lulu są ogromne, bo oznaczają konieczność zapewnienia jej bytu w warunkach hotelikowych, do czasu, gdy pojawi się ktoś skłonny dać jej dom z prawdziwego zdarzenia. Innym, równie palącym problemem jest diagnostyka i leczenie sunieczki. Stopień jej wyeksploatowania zatrważa. Więcej to niż pewne, że nie obędzie się bez stałej pomocy weterynaryjnej, a ta oznacza koszty.
Pieniądze ponoć nie dają szczęścia. W tym przypadku skłonni jesteśmy z tym przekonaniem polemizować, bowiem od tej materialnej, zdawać by się mogło i przyziemnej, "marności" zależy dalszy los bullterierki.



Jeśli ktokolwiek z Państwa wyrazi wolę finansowej pomocy tej jakże skrzywdzonej istocie, proszony jest o wpłaty na konto fundacji AST:

AST Fundacja na Rzecz Zwierzat Niechcianych
nr. konta: 79 1160 2202 0000 0000 8061 3463
nr. konta dla przelewów z zagranicy: BIGBPLPWXXX
Bank Millennium S.A.
tytułem: "Na Lulu"


Osobom zainteresowanym inną formą pomocy, pozostawiamy dane
kontaktowe pani Edyty, zaangażowanej w ratowanie suni:
0-500 200 860

Cóż dodać można na koniec takiego apelu/ ogłoszenia, gdy żadne słowo
nie jest władne oddać stopnia rozpaczy i rozżalenia stanem Lulu? Tu chyba nic więcej nie da się dopowiedzieć. Jeśli znajdziemy chwilę, by przystanąć w codziennym, szalonym pędzie, pochylmy głowę w zadumie, próbując znaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie. Kim jesteśmy, my ludzie? Ukoronowaniem boskiego stworzenia, czy bestiami przyodzianymi w maski dobrotliwości???
 
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »