| HOLY GIRL na zawsze pozostaniesz w naszych sercach |
|
|
| 18.04.2010. | |
|
16/12/2009
Holy w dniu dzisiejszym miała wykonane badanie kontrolne USG, aby sprawdzić czy guz na śledzionie rośnie. Przez blisko półtora miesiąca guz się nie powiększył.
Bardzo się cieszymy i mamy nadzieję, że Holy będzie nas cieszyć sobą jeszcze przez długie lata. 18/11/2009 Holy przebywa w domu tymczasowym w Warszawie. Niestety, jak się okazało ma guza na śledzionie oraz cierpi na nietrzymanie moczu. Mamy jednak nadzieję, że choć ostatnie miesiące umilimy jej nieco życie. Samopoczucie babci niczym nie odstępuje od zdrowych psów. Poniżej przedstawiamy kilka zdjęć z sobotniego spaceru.
"My po nią przyjdziemy (...) żeby ją uśpić." Amstaff Holy.
Ile
znaczą słowa, które z coraz większą łatwością, nie przywiązując doń
wagi, wypowiadamy? Czy można pokusić się o sformułowanie, że te zlepki
liter tracą moc sprawczą, a połączone w zdania nie oddają rzeczywistych
intencji/ zamiarów, nie odzwierciedlają prawdziwości deklarowanych
uczuć? Jak to możliwe, że kiedyś, na okoliczność różnych sytuacji, z
wypiekami na twarzy wypowiadaliśmy "kocham", "na zawsze", "już nigdy"
i temu podobne, a czas i pokrętna droga życiowa sprawiły, iż stało się
to pustosłowiem? Kiedy słowa bez przypisanych im znaczeń trafiają do
człowieka i ... ranią, ten, z trudem, bo trudem, potrafi poradzić sobie
z własnym bólem. Kiedy odbiorcą jest ufne zwierzę, a rzeczywistość
pokazuje mu, że jego ukochany pan twarz obłudy zakrywał maską, nie ma
szans, by ono to zrozumiało, ba...nie ma szans, by w pełni w to
uwierzyło. Na obiekt swych westchnień, w opolskim schronisku, czekała śliczna, ufna, delikatna, łagodna, 13 letnia sunia amstaff. Jej ciało pokryte guzami krzyczało o pomoc, ona sama zaś, spojrzeniem, otulonym wiadomą tęsknotą, błagała: "Pomóż mi! Gdzieś tam szuka mnie moja pani!" Namierzenie
właścicieli Holy, o której tu mowa, nie nastręczało trudności. Fakt, że
została zachipowana działał na jej korzyść. Po skontakowaniu się z jej
domem, po przeprowadzonej rozmowie, długo nie można było otrząsnąć się
z szoku. Padło bowiem znamienne zdanie: "Dobrze, to my po nią przyjdziemy i weźmiemy, żeby ją uśpić." Tym jednym zdaniem ludzie zdeptali wieloletnią, wierno - poddańczą miłość Holy, wystawiając sobie oczywiste świadectwo! Tyle dla nich znaczyła - koszt zastrzyku z morbitalu i ... po sprawie! Szczęście w nieszczęściu, że z równą łatwością, bez mrugnięcia okiem, zrzekli się swoich praw do niej. Tak
zaczął się kolejny rozdział życia biedactwa, który upływał pod znakiem
powszedniego, schroniskowego dnia i niewyobrażalnego wręcz, bolesnego,
bo skazanego na porażkę, czekania. Przez ten czas Holy pozwoliła poznać się z jak najlepszej strony. Określenia - cudowna, zrównoważona, wyciszona, spokojna, cierpliwa, przyjacielska wobec innych psiaków nie są na wyrost, ona taka właśnie jest. Historia Holy wciąż pisze się ręką
ludzi, którym zapadła głęboko w serca i którzy robią, co w ich mocy, by
ta skrzywdzona istota doświadczyła jeszcze ciepła i prawdziwej,
nieudawanej dobroci. Zwracamy się do Państwa z gorącą prośbą!
Przyłóżcie, błagamy, i swoje, wrażliwe pióra do wciąż mrożącej bielą,
czystej, ostatniej strony księgi o tytule "Holy"! Niech ta zraniona znieczulicą sunieczka na ostatnim, najtrudniejszym zakręcie życia usłyszy nie podszyte kłamstwem: "Kocham Cię", "Na zawsze już będziesz z nami!", "Już nigdy nie doświadczysz zawodu na człowieku!". Wskazówki
zegara Holy, nie mamy złudzeń, przyspieszyły! Zwolnić ich bieg mogą
darowane jej chwile szczęścia, a tych nie znajdzie się nigdzie indziej
niż w domu! Holy jest zaszczepioną, odrobaczoną, wysterylizowaną
sunią. Przeszła poważną operację wspomnianych powyżej guzów (wynik
histopatologii brzmiał - nowotwór złośliwy). Obecne wyniki badań,
podobnie i samopoczucie samej Holy, nie niepokoją ale nie mogą usypiać
zasadnej w tym przypadku czujności. Czy wobec tego, co zostało
napisane można karmić się nadzieją, że przeznaczenie błyśnie asem
wyciągniętym z rękawa i ktoś otworzyć swoje serce przed sunią? To jedno
z tych pytań, na które nie znamy odpowiedzi...
Osoby zainteresowane losem Holly (włączeniem się w akcję poszukiwania dla niej domu adopcyjnego, chętne wspomóc jej leczenie) proszone są o kontakt z Panią Katarzyną, dzwoniąc na numer 0 - 501797018 lub pisząc na adres mailowy fundacjaast@o2.pl
|
| następny artykuł » |
|---|


