|
4/01/2010
Relacja nowych właścicieli po pierwszej nocy :)
Witam,
Lalka chyba już się oswoiła z nowym domem i z nami.
Pierwszą noc przespała bezproblemowo, choć wybrała sobie kanapę w
salonie więc spała sama - owinięta kocykiem. Potem, dziś w dzień,
kładła
się już na łóżku z mamą i Cocosem.
Cocosowi przeszło i dziś jej wcale nie "napastuje".
Bardzo ładnie się ze sobą bawią - w domu Cocos kładzie się i pozwala
się
jej "zagryzać", a na dworze (w ogródku) ganiają się nawzajem (głównie
ona jego). Ponieważ Cocos ciągle nadal chce z nami grać w piłkę, ona
też
włącza się w zabawę i np. kradnie mu piłkę sprzed nosa.
Lalka załatwia w ogródku jedynie siusiu. W celu załatwienia "twardszych"
potrzeb prosi o wyprowadzenie za ogrodzenie - a przynajmniej tak nam się
wydaje, bo w ogródku kupki nie robi, a jak wydawało nam się, że
poprosiła o wyjście i wyszliśmy, zrobiła od razu.
To nawet w sumie lepiej, bo mniej potem sprzątania...
Przesyłam dwa zdjęcia, jedno z wczoraj, jak Lalka poszła spać na
kolanach a drugie z dziś, jak bawiła się swoja nowa zabawką na kanapie.
Pozdrawiam,
Tadeusz.
3/01/2010
Lalka dzisiaj zamieszkała w nowym domu w ok. Serocka 30km od Warszawy.
Zamieszkała w rodzinie psiarzy, za towarzysza będzie mieć teraz bullmastiffa Kokosa.
Państwo
mieli przed Lalką pitbullkę, ciężko chorą na nowotwór. Walczyli o nią długo, operowali, zdecydowali się na
amputację łapki aby zatrzymać sunię jak najdłużej przy sobie, niestety,
bitwę przegrali i sunia odeszła. Mając doświadczenie w bullowatych oraz przy okazji w ortopedycznych aspektach, zdecydowali się na Lalkę.Już pierwsze zapoznanie Kokosa i Lalki wypadło super, ale dzisiaj Lalka zmieniła już adres zamieszkania.
Zdjęcia cudnej parki.
Lalka – młoda, 2 letnia sunia w typie amstaffa, drobnej budowy, czarna z białymi znaczeniami.
Lalka
to sunia bardzo pokrzywdzona przez los. Parę miesięcy temu została
wyrzucona z auta w jednej z podwarszawskich miejscowości. Od tego czasu
sunia wychudła, nabawiła się choroby skóry, straciła większość sierści
i co najgorsze, zaszła w ciążę. Znaleziono ją w stanie skrajnego
wyczerpania. Leżała przy ogrodzeniu szkoły i wydawało się, że nie
żyje... Na szczęście spotkała na swojej drodze ludzi o wielkich sercach
i dzięki nim trafiła pod opiekę Fundacji AST. Niestety nie udało się
uratować jej szczeniąt. Wyczerpana i smutna pojechała po nowe życie do
domu tymczasowego w Warszawie. Została wysterylizowana. Okazało się, że
ostatnie miesiące to nie jedyny koszmar, jaki przeszła w życiu. Zdjęcie
rtg wykazało, że w przeszłości Lalka miała wypadek w wyniku którego
doszło do poważnego uszkodzenia tylnej łapy i miednicy. Sunia ma jedną
łapę krótszą, kuleje i nigdy nie będzie do końca sprawna. Nie powinna
się forsować, chodzić po schodach, długo biegać.
Mimo okropnych
przeżyć Lalka jest kochaną sunią. Łagodna, garnie się do ludzi,
posłuszna, bardzo uczuciowa, wręcz wpatrzona w człowieka. Doskonale
zaaklimatyzowała się w mieście, lubi jeździć samochodem i jest w nim
bardzo grzeczna, nie straszna jej też jazda autobusem czy tramwajem.
Ładnie chodzi na smyczy, utrzymuje czystość w domu. Nie przepada za
obcymi zwierzętami, ale nie jest psem agresywnym, potrafi się
zaprzyjaźnić i bawić ze znajomymi psami. Lalka bardzo potrzebuje
kontaktu z człowiekiem, jej ulubionym zajęciem jest spanie w łóżku pod
kołdrą u boku opiekuna 
Szukamy
dla Lalki domu, w którym byłaby jedynym zwierzęciem, bez dzieci
(ponieważ nie mamy możliwości sprawdzenia, jak na nie zareaguje).
Przyszły opiekun musi być osobą odpowiedzialną i świadomą, że sunia nie
jest psem w pełni sprawnym. Pomimo iż Lalka na co dzień funkcjonuje jak
każdy zdrowy pies, bawi się, biega, to jednak niewskazane jest
nadmierne obciążanie łapy. Należy też brać pod uwagę, że jej stan
zdrowia z czasem może ulegać zmianom.
Lalka obecnie przebywa w
Warszawie, wszelkie informacje o niej można uzyskać pod numerami
telefonów: 0 501 797 018 lub 0 668 841 968 , albo mailowo: delph@wp.pl
Zdjęcie RTG łap Lalki:
|